unity wiedza

Czas czytania: 4 minut

Elementarz taktyczny cyfrowego przedsiębiorstwa, czyli jak przygotować się do automatyzacji procesów?

„Optymalizować! Digitalizować! Automatyzować! Więcej przychodować!” – można odnieść wrażenie, że takie właśnie rozkazy płyną do działów sprzedaży z ich sztabów generalnych. Taka strategia – można wnioskować z licznych przykładów i rynkowych trendów – wydaje się słuszna. Niemniej nawet najlepsza strategia niewiele znaczy, jeśli nie zostanie przełożona na właściwą taktykę. A dobra taktyka to taka, u której podstaw leży dokładna analiza mocnych i słabych stron organizacji, konkurencji oraz warunków zewnętrznych. I o tym właśnie, Zacny Czytelniku, będziemy mieli okazję rozprawiać, szukając odpowiedzi na pytania: „Kiedy digitalizować?”, „Co automatyzować?”, „Jak optymalizować?”.

Z artykułu dowiesz się m.in.:

• jakie korzyści przynosi automatyzacja procesów branżom B2C i B2B,
• jak zautomatyzować proces zarządzania informacją o produkcie,
• jak stworzyć zestandaryzowaną procedurę pracy nad treściami produktowymi i które elementy zautomatyzować,
• czym jest strategia dynamic pricing i co przeszkadza w jej wdrożeniu,
• jak zautomatyzować proces zamówień i reklamacji w e-commerce.


Małe i duże firmy toczą dziś nierówną walkę o swoje miejsce na rynku e-commerce. Klienci przejmują rolę stronniczych arbitrów i nawet od niewielkiego sklepu domagają się zapewnienia podobnych doświadczeń zakupowych jak u rynkowych liderów, chociażby na Allegro, Amazonie czy AliExpress. Mam tu myśli: szybkie płatności, błyskawiczną wysyłkę, automatyczne statusy e-mail i SMS, tracking (śledzenie) przesyłek, podgląd dokumentów sprzedaży, personalizację widoków oferty, dynamiczne cenniki, programy lojalnościowe, wysokie standardy UX, możliwość zakupów w kanałach stacjonarnym i wirtualnym (omnichannel) oraz zapewnienie w obydwu tej samej jakości obsługi. Co ciekawe, powyższe przykłady nie dotyczą już tylko sprzedaży detalicznej. Odnoszą się również do segmentu B2B. Wbrew pozorom kontrahent też człowiek i dobre doświadczenia z zakupów detalicznych w sieci chciałby przenieść do swojej codzienności biznesowej. Przedsiębiorcom trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystkie wymienione rozwiązania gdzieś działają i są dostępne. Wydają się przez to standardowe i proste do wprowadzenia, prawda? Otóż niekoniecznie.

Każdy z tych obszarów tak naprawdę stanowi temat na odrębny artykuł, dlatego poniżej postaramy się przedstawić tylko ogólny zarys kilku najistotniejszych aspektów automatyzacji procesów – tj. zarządzania informacją produktową, cennikami oraz zamówieniami. Spojrzymy na nie z perspektywy korzyści zarówno dla klienta (B2C), jak i kontrahenta (B2B), a także procedur, które muszą zostać wdrożone w ramach technicznego zaplecza sprzedawcy. Przejdźmy teraz do konkretów.

Automatyzacja zarządzania informacją produktową

Każdy, kto dotknął już kwestii zarządzania contentem produktowym w wielu punktach styku (w katalogach drukowanych, ulotkach, specyfikacjach PDF, na stronach WWW, w sklepach internetowych, aplikacjach mobilnych, newsletterach itd.) przy bazie liczącej ponad kilka tysięcy indeksów, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ile czasu i energii należy poświęcić na powtarzalne przepisywanie danych z jednego systemu do drugiego. Dodatkowo trzeba pamiętać, że zgodnie z obecnymi praktykami wynikającymi ze strategii omnichannel wszelkie komunikaty powinny być dostosowane do rodzaju medium, w którym się pojawiają. Wystarczy spojrzeć na ilustrację poniżej, obrazującą mapę podróży klienta sklepu internetowego, aby utwierdzić się w przekonaniu, jak ważne jest dostosowanie komunikatu do etapu ścieżki zakupowej klienta. Taki widok sprawia, że myśl o automatyzacji wyłania się z odmętów umysłu z gracją Godzilli, wynurzającej się z morza przy japońskiej plaży.

Client's path

Nie dziwi fakt, że w przeszłości panował trend zarządzania danymi produktowymi w systemach ERP (enterprise resource planning), w których synchronizowano je z frontami różnych aplikacji lub kopiowano np. do cenówek w salonach sprzedaży. Często były one także eksportowane do plików .xml, .xls czy .csv. Takie rozwiązanie okazywało się jednak nierzadko ślepą uliczką. Decydowały o tym chociażby nieprzyjazne interfejsy użytkownika, zaszyte natywnie w systemie ERP, i ograniczenia modyfikacji funkcjonalnych, które musiały być przeprowadzane w krytycznym systemie przedsiębiorstwa.

Szybko okazało się, że w celu zachowania odpowiedniej skalowalności narzędzia względem dynamicznego rozwoju content marketingu konieczne jest wydzielenie tych informacji w osobnej aplikacji. System ERP ma przede wszystkich odpowiadać za operacje księgowo-magazynowe, więc dokładanie do niego kolejnych obszarów stanowi niepotrzebne obciążenie. Dlatego narodziły się systemy klasy PIM (product information management). (…)

 

Ciąg dalszy artykułu możesz przeczytać w magazynie “E-commerce w praktyce” nr 2 (lipiec-wrzesień 2018).

unity

unity

Skontaktuj się z profesjonalnym doradcą IT

Napisz do nas

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych na zasadach określonych w polityce prywatności. Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies we wskazanych w niej celach, w tym do profilowania, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce lub opuszczenie serwisu. więcej

Akceptuj